Ideologia Punk`a

Poniższa filozofia odnosi się w większości do początków ruchu punk'owego (W Brytania, USA)

           Punki czują odrazę do otaczającej ich rzeczywistości. Świat widziany przez ciemne okulary punka jest smutny, szary, brudny i - co najważniejsze - przeraźliwie pusty. Pozbawiony jest jakichkolwiek ludzkich cech i uczuć - wszelkie wartości pozytywne: przyjaźń, miłość, prawda, dobro - to tylko oszustwo. Ta chorobliwa rzeczywistość odbierana jest równocześnie jako niezrozumiały chaos, obłęd, permanentny kryzys - i jako monotonny, śmiertelnie nudny, nieludzki ład (sprzeczność pozorna gdyż porządek którego nierozumiemy, który nie został stworzony przez nas i dla nas - jawi się właśnie jako chaos). Świat punków to wiat wielkich miast cywilizacji przemysłowej, slumsów Wielkiego Londynu, wiat anonimowych bloków i zdehumanizowanych fabryk, zaśmieconych skwerów i zatłoczonych ulic. To "asfaltowa dżungla", w której człowiek nie może się odnaleźć. To świat bez wolności "świat - więzienie", w którym jednostka jest zniewolona przez społeczeństwo z jego instytucjami i wartościami, uzależniona od innych ludzi, od rzeczy, od samej siebie wreszcie. Osnuwająca zewsząd człowieka pajęczyna zależności kastruje i wyżyma jego osobowość, pozbawia go własnego ja, przeistacza w zuniformizowanego robota. Wydaje się, że wolność, w tym najprostsza wolność bycia sobą jest jedyną konstruktywną wartością filozofii punk.
          Najgorszą cechą wiata jest jednak samotność. O samotności śpiewali i SEX PISTOLS (np. "I'm lonely boy" z: "The Great Rock'n'roll Swindle"), i THE CLASH ("Jeżdżę pustym metrem i szukam domu. Pusty pociąg wiezie mnie tam i z powrotem. Wiatr gwiżdże w opuszczonych domach. Błądzę wśród pustych ścian, jestem całkiem sam), i THE JAM. To właśnie samotność i nuda pobudza punka do działania, agresji, w której znajduje namiastkę wspólnoty, przezwycięża poczucie zbędności i samotności, nudę i pustkę.
          Charakterystyczne, że punki nie mają też złudzeń co do siebie samych, nie przeciwstawiają "złemu" światu swej "dobrej" osobowości, nie idealizując siebie. Wiedzą, że sami też są przez ten świat zrodzeni. Samotność, pustka zewnętrzna ma swoje odbicie w pustce zżerającej punków od wewnątrz. Wiedzą, że są źli i brzydcy jak to, co ich otacza, lecz gardząc hipokryzją otwarcie swą naturę manifestują.
          Punk jest sam, jedyny na świecie. Otaczające go anonimowe rojowisko ludzi jest mu obce, obojętne - w rezultacie inni ludzie, odbierani jako elementy wrogiego otoczenia, jako przedmioty, są także odrażający. Ten wstręt do rodzaju ludzkiego dodaje buntowi punków antyhumanistyczny wymiar. Zdając za sobie sprawę, że w gruncie rzeczy jest takim jak inni (różni się może tylko cyniczną szczerością) szarym człowiekiem - przenosi to obrzydzenie na samego siebie.
          Odpowiedzią odrażającemu światu jest odrażający wygląd i zachowanie, szokująca symbolika i muzyka. Punk chodzi w brudnych, podartych, szaroburych szmatach, swe krótkie włosy usztywnia mieszaniną wazeliny z talkiem i farbuje na zielono lub fioletowo, twarz pokrywa trupiobladym makijażem i cieniami wokół oczu, które ukrywa za czarnymi okularami. Obwiesza się łańcuchami, swastykami, portretami Marksa, Nietzschego czy DeGaulle'a, za nos, wargi, uszy, policzki przekłuwa agrafkami; wymiotuje pomidorowym sokiem (co imitować ma krwotok), gdzie może urządza awantury. Przyjmuje pseudonimy w rodzaju Zgniły Jasio (Johny Rotten), Występny Sid (Sid Vicious) czy Overanette (nazwa pigułki antykoncepcyjnej). Odrażające jest już samo słowo "punk"- zgniły, przegrany, mieć.
          Punkowie nie mają nadziei. W ich świecie nie ma Boga, nie wierzą też w możliwość jakichkolwiek zmian. Nie wierzą nawet w siebie, nie wierzą w ogóle w szczęcie (wiedzą, że szczęcie to iluzja, dla niej nie warto się samooszukiwać), nie wierzą w przyszłość. "No future". Z każdego ich gestu i słowa przebija beznadziejnoć i zgorzknienie. Życie jest bez sensu, punkowie są nim już - mimo młodego wieku - znużeni.
          To skrajnie pesymistyczna wizja rzeczywistości: "system" jest potężny, potrafi zasymilować lub zmiażdżyć każdy bunt: obalić go, zmienić czy chociażby uciec przed nim nie ma sposobu. Punksi są rozczarowani zarówno do świata, cywilizacji, społeczeństwa, jak i możliwości jego zmiany. Są poza systemem, na świat patrzą nie z "politycznego" a "ludzkiego" punktu widzenia. Ten gorzki sceptycyzm co do realności reform, zmiany choćby na jednym odcinku, powodują całkowitą apolityczność i niezaangażowanie punków - z ich punktu widzenia żadna działalność (reformistyczna albo rewolucyjna) nie ma sensu, polityka jest jedynie wielkim oszustwem , trzeba stać z boku.
          Bezsilna wciekłość jednostki może rozładować się tylko poprzez szyderstwo, prowokację, bezsensowną agresję, poprzez pogrążenie w buncie. Rozpacz, odraza do świata i nawet siebie, trawiący niepokój, niemożność wyrwania się z zaczarowanego koła codzienności ani rozwiązania szarpiących sprzeczności wewnętrznych - wszystko to pcha punków do samounicestwienia.
          W totalnie złym i niezmiennym świecie nie ma bowiem miejsca na nadzieją, Pozostaje tylko ROZPACZ, przeraźliwy smutek.
          Rozpacz nie spycha jednak punksów w objęcia bierności, nie czyni ich pokornymi. Wręcz przeciwnie - pobudza ich do buntu. Do buntu, nie rewolucji, gdyż punksi nie wierzą w jej skuteczność, więc ich rebelia nie ma celu, jest celem samym w sobie. Jest programowo bez programowa. Jest czystą negacją pozbawioną jakichkolwiek pozytywnych elementów (chyba, że takowe uznać mit powszechnej Anarchii, do której dążą). Najlepiej zdefiniowali swój bunt sami punkowie w największym szlagierze punk "Anarchy in the U.K.":

                    Nie wiem czego chcę
                    Ale wiem jak to mieć
                    Chcę wszystko zniszczyć
                    Chcę być anarchistą!

          Bunt punków jest anarchistyczny i apolityczny, równocześnie żywiołowy i czysto destrukcyjny. Przeniesiony na grunt polityczny byłby anarchizmem przyozdobionym - faszystowskimi emblematami (co wytłumaczyć można poszukiwaniem symboli najbardziej szokującym i jednoczenie złowrogich). Byłby, ale nie jest: gdy brytyjscy naziści chcieli punksów zwerbować, spotkało ich rozczarowanie - punkowie woleli "stać z boku".
          Anarchistyczny charakter buntu, negacja wszystkich instytucji społecznych ujawnia się w praktycznym łamaniu tzw. "norm współżycia": w atakowaniu policjantów i innych funkcjonariuszy publicznych, wandalizmie, nie płaceniu za bilety itp. W swej żądzy burzenia punkowie chcą "wszystko niszczyć", zdają sobie jednak sprawę z utopijności własnych dążeń. I to znowu pobudza, potęguje ich agresję.
          W agresji rozładowuje się rozsadzająca punków wciekłoś, frustracja i nienawiść, pozwala na zapomnienie o nienawistnej rzeczywistości. Agresja wyraża się nie tylko w fizycznej przemocy wobec ludzi, czy rzeczy, ale także w prowokacji, w szokującym i prowokacyjnym sposobie bycia i wyglądzie punków. Punk prowokuje wszystkim: począwszy od nazw swoich zespołów ("Przeklęci", "Dusiciele", "Obłęd", "Ci Najgorsi", "Londyńskie SS") poprzez symbolikę (swastyki) i akcesoria punk (pejcze, łańcuchy, agrafki) agresywne brzmienie prymitywnej i dynamicznej muzyki, dosadne i nie znające tabu teksty utworów, a na zepsutym wulgarnym slangu, jakim się posługują i kanciastych gestach skończywszy.
          Punk to znowu klasyczny "bunt młodych": jego uczestników łączy niechęć, nienawiść i wrogość do starej generacji i silne poczucie więzi pokoleniowej (THE JAM: "Pora już by młodzi się zjednoczyli!").
          Ta koszmarna wizja świata i wypływająca zeń rozpaczliwa filozofia nie jest jednak spowodowana jakim perwersyjnym masochizmem czy umiłowaniem brzydoty; przyczyną jest tu raczej pozycja społeczna punków. W przeciwieństwie do hippiesów, których 70 % wywodziło się z upper midle class - punkowie w swej masie to młodzi lumpenproletariusze, bezrobotni i robotnicy. Oni nie odrzucają materialnego dobrobyt - oni nie wierzą w możliwość jego osiągnięcia. Buntują się przeciw społeczeństwu, dobrobytu, gdyż miejsca w tym społeczeństwie nie starczyło dla nich, gdyż wyrzuceni zostali na jego margines. Nawet dobrze zarabiający muzycy punk podkreślają swoją odrębność od "systemu" tak słowem ("Wszyscy jesteśmy równi i biedni, nie chcemy być jak gwiazdy komercyjnej piosenki"), jak czynem (jeżdżąc środkami komunikacji publicznej czy pobierając zasiłek dla bezrobotnych). Na ten "klasowy" aspekt ruchu Punk zwrócił też uwagę Johny Rotten mówiąc, że nie ma ochoty śpiewać o miłości stojąc w kolejce do urzędu zatrudnienia.


 Powyższy tekst został zaczerpnięty chyba z:  www.punx.w.pl



Teraz trochę o współczesnym punk'u i jego sprzeciwie



Państwo, władza, granice
Punkowcy ukazują prawdę. Państwo staje się dla nas więzieniem. Granice są niepotrzebnym wymysłem. Całe to błędne koło opiera się na forsie. Politycy chcą zapewnić "lepsze życie" - tak jest przed wyborami. A potem? Oni chcą Nas kupić, chcą Nas zniszczyć i podzielić...nie mamy gdzie odejść. Chcą Nas zmusić abyśmy byli ulegli. "Nikt z Nas nie jest w stanie w pojedynkę zagrozić państwu, ale razem stanowimy siłę z którą rządzący bandyci musieliby się zacząć liczyć". Policja nas nie broni. Musimy więc walczyć. Walczyć o swoje prawa! "Państwo i władza to instytucje, których istnienie opiera się na wojsku, policji i służbach bezpieczeństwa - czyli legalnym przemocy i terrorze". Prawo nie daje nam nawet odrobiny wolności, prawo to zakaz, więc gdy nie ma prawa nie ma zakazu. Bo człowiek jest wolny albo nie istnieje. Nie chcemy chyba wolności kontrolowanej? Zastanówmy się nad tym wszystkim. My jesteśmy przyszłością, możemy to zmienić, zniszczyć władzę by żyć. Masz rozum decyduj za siebie! "Oni przyjęli, że są czyści - a zabijaj." Nie dajmy się podporządkować! "Człowiek wychowany od pierwszych lat życia, w posłuszeństwie strachu i uległości, milczy i myli jak go nauczono - nie zdajesz sobie sprawy że jesteś niewolnikiem". Czy my chcemy wojen o nie nasze sprawy? Kto więc się zgadza? To politycy z "zawodowym" wykształceniem. Sejm ustala nowe uchwały, jest coraz gorzej. Bieda, korupcja, reformy, wpływy zagraniczne. Wkrótce nadejdzie nasz czas.....czas nuklearnej ery.

Szkoła, religia
I znów próba podporządkowania. "Szkoła - zabija Twoje myli". Oparta jest na zasadzie kar i nagród. Istnieje aby skutecznie zalepiać nasze horyzonty myślowe i doszczętnie wyplewić ziarno wolnej myli. Wpaja nam obronę granic państwa, oraz jak być doskonałym patriotą Wiadomo: "Szkoła uczy, wychowuje". Stara zrobić Cię dobrym niewolnikiem. Tak jak religia - uczy niewoli. Z góry nam narzuca: przykazania, zasady moralności. W zamian obiecując pośmiertną nagrodę wieczności. Jak to możliwe że prawie każdy ksiądz ma samochód, kiedy szary człowiek może sobie tylko o tym pomarzyć i myli jak powiązać koniec z końcem. Powstaje coraz więcej kościołów, każdy jeszcze większy i potężniejszy. Wystarczy mała kaplica. Oszczędzone pieniądze można by oddać biednym, ale nie, bo to jest budowla dla Boga. Musi być ze złota? Oczywiście nie wszyscy są tacy. Zaczynają nami rządzić, słychać ich już w polityce; mają nasze dane i skrupulatnie dopisują do nich uwagi i opłaty na kościół; władza kościelników? Powstają pisma, radia (MA RYJA, Jedność), TV niepokalanów, namawiają między innymi do patriotyzmu, posłuszeństwa. Czyżby druga inkwizycja?

Wypowiedź Jab(ol)a z księgi gości z: http://punk.px.pl/

Kościół wykorzystuje wiarę do sterowania ludźmi, zamykania im oczu, wmawiania kretynizmów, które zaprzeczają zdrowemu rozsądkowi ... i dlatego ludzie nie powinni być kształtowani od najmłodszych lat na katolików-fanatyków, tylko uczeni SAMODZIELNEGO MYŚLENIA, i sami powinni decydować w co chcą wierzyć...wypierdolić wszystkie instytucje religijne z edukacji. Przecież to jest śmieszne! tolerancja religijna, a żeby nie chodzić na religie potrzebna kartka od rodziców!!! wolność wyznania... buhahahaha!!!... Pseudotolerancja religijna jaką mamy? Wiara na pokaz? Bulenie kasy frajerom w spódniczkach za możliwoć wiary w boga? Narzucone pojecie zła i dobra, bez wzgledu na wszystko?... A dla mnie bo ga nie ma, i co? Czy może mnie kochać coś co nie istnieje?


Wypowiedź PePe z księgi gości z: http://punk.px.pl/

A kto tych ludzi od najmłodszych lat kształtuje na katolików-fanatyków? Kościół. Ksiądz prowadzi dziecko do chrztu czy rodzice, ksiądz prowadzi dziecko do pierwszej komunii czy rodzice? Jak ludzie są głupi to niech płac. Ludzka głupota była zawsze najlepszą inwestycją finansową. W Holandii już dawno temu wpadli na to, jak sobie poradzić z "czarnym" lobby. Nie walczą, nie krzyczą, poprostu ignorują Kościół, bo ignorancją w tej materii można więcej zdziałać. Słynne punkowe olewanie to nie jest walka, to jest właśnie ignorancja, jedyny skuteczny środek przeciwko ideologii. Bo tam gdzie jest zwolennik znajdzie się również przeciwnik. I tak wszyscy będą się brać za łby, a klechy dalej będą kasować kasę....Co do edukacji np. Niemcom wcale nie przeszkadza, że parafie katolickie i protestanckie zajmują się edukacją (żłobki, przedszkola, szkoły podstawowe) i nikomu to nie przeszkadza. Niemieckie gminy się cieszą, że nie muszą tyle łożyć z miejskiej kasy na szkoły. I wiesz, dziwna sprawa, wcale nie trzeba być katolikiem czy protestantem żeby oddać do tych placówek swoje dziecko i jak sobie tego rodzice nie życzą to dziecko religii się nie uczy. Placówki te mają obowiązek trzymania się programów nauczania i są bardzo wnikliwie kontrolowane. Tak, że ja zagoniłbym ich raczej do roboty. Zapracowali by sobie na chleb i przestali by głupio myśleć, bo nie mieli by na to czasu.


Policja, faszyści
Wiadomo: policja. Temat znany, dzwonimy a oni albo nie przyjadą, albo zjawi się za pół godziny. Wykręcają się mówiąc że mają za mało ludzi. Czy naprawdę ochraniają? Bez nich byłoby chyba bezpieczniej. Kiedy są potrzebni to nigdy ich nie ma. Podczas demonstracji lub koncertów biją niewinnych ludzi. Coraz częściej słychać o "pomyłkowym" pobiciu przez funkcjonariuszy. Sprawiedliwość? JAKA sprawiedliwość ?! "Pomóż policji - pobij się sam.      Następni skini i faszyści. Jest ich coraz więcej. Naszym obowiązkiem jest powiedzieć NIE!