Historia Punk`a

Słowo punk dosłownie oznacza śmieć, odpadek, coś niepotrzebnego i zużytego. Nie była to bezcelowa nazwa. Tak bowiem czuła się ówczesna młodzież - odrzucona , bezużyteczna, niepotrzebna, pozbawiona perspektyw. Słowo to używane było już w XVI-wiecznej Anglii w odniesieniu do prostytutek. W Ameryce, w epoce prohibicji odżyło jako synonim najniższej klasy gangsterów, bandytów. Na łamach prasy pojawiło się dopiero w latach 60. W slangu oznaczało "kochanka pederasty", a najczęściej stosowane było jako pogardliwe określenie młodzieży - jego odpowiednik w języku polskim to: "gówniarz", "szczeniak" itp.
          Subkultura ta powstała w XX wieku w latach 70-tych właściwie równocześnie w USA i Wielkiej Brytanii. Była reakcją młodych, na to co dzieje się w ich kraju, była buntem przeciwko panującym zasadom. Początkowo do tego ruchu przynależała młodzież z biednych dzielnic wielkich miast z marginesu społeczeństwa, dopiero potem przyłączyli się do nich rówieśnicy z tak zwanych dobrych domów.
          Początki p. w Europie należy wiązać z wyczerpaniem się atrakcyjności wcześniejszych stylów młodzieżowych (jak dyskotekowych) oraz z potrzebą nowego modelu ekspresji artystycznej jak i w sytuacji kryzysu ekonomicznego i politycznego. Szczególnie dotkliwie kryzys ten dał się odczuć w W. Brytanii, gdzie głośno mówiło się o ostatecznym upadku kwitnącego niegdyś imperium. Nastąpił gwałtowny spadek produkcji i zasadniczym problemem dla młodych ludzi stał się brak pracy. Pogłębiły się nastroje niezadowolenia, które w środowiskach młodzieży wyrażały się otwartą agresją, bądź apatią i wycofaniem. W takiej sytuacji mówienie o miłości i pokoju, podobnie jak wesoła zabawa w dyskotece, traciło swój sens. Fakty te pozwalają zrozumieć dlaczego brytyjskie subkultury p. zasilała głównie młodzież z robotniczych dzielnic wielkich miast. Zarówno w USA jak i w W. Brytanii i Europie kontynentalnej, podstawą ekspresji p. było odrzucenie konwencji, afirmacja tego co wywrotowe i rebelianckie, niezgoda na status quo.
          Za pierwszy zespół p.r. uważa się Sex Pistols, londyńską grupę założoną przez M. McLarena i J. Rottena w 1976 r. Wkrótce po pierwszych koncertach Sex Pistols pojawiły się w W. Brytanii inne zespoły p.r., m.in.: the Clash, the Exploited, the Damned, Generation X, the Buzzcocks, UK Subs, Siouxie and the Banshees; w USA m.in. Dead Kennedys i Black Flag. Wykrystalizowany jako odrębny nurt p.r. ma swoich prekursorów. Byłyby to przede wszystkim awangardowe grupy amerykańskie powstałe w 1 poł. lat 70-ych jak the New York Dolls czy the Ramones. Pewne pokrewieństwa z późniejszym p.r. da się też zauważyć w twórczości Patty Smith, a zwłaszcza powstałej z inicjatywy A. Warhola nowojorskiej grupy Velvet Underground. Przyjmuje się czasem, że pierwszym proto-punkowym utworem była nagrana w 1966 r. piosenka brytyjskiego zespołu the Who My Generation.
          W p.r. można dostrzec powrót do źródeł rock'n'rolla, co wyraża się także w samym instrumentarium (klasyczny zestaw: gitara, bas, bębny, wokal). Stylistyka p.r. opiera się na ostrym, przesterowanym brzmieniu gitary, prostej, czytelnej linii basu, szybkim rytmie perkusji, zwykle na 2/3. Celowa niedbałość o warsztat muzyczny były reakcją na panującą w latach 70-ych rockową i dyskotekową komercję. Tak budowany styl wiązał się z propagowaną przez punk antyestetyką i wyrażał kulturowy egalitaryzm zawarty w ideologii ruchu. Dodatkowym podkreśleniem takiego nastawienia był przyjęty przez muzyków p.r. zwyczaj używania znaczących pseudonimów (np. rotten - znaczy zgniłek) lub podpisywania się na płytach ksywami czy imionami. Posługiwanie się tanim, złej jakości sprzętem stanowiło demonstrację niezależności od przemysłu rozrywkowego (gdyż jednym z powodów frustracji u młodych ludzi było to, że niegdyś, za czasów Beatlesów, każdy mógł za stosunkowo niewielkie pieniądze kupić sobie instrument i wzmacniacz, i wraz z kolegami założyć zespół, natomiast koszty sprzętu elektronicznego produkowanego w latach 70 praktycznie zamknęły młodzieży drogę do kariery estradowej). Podobne znaczenie miało nagrywanie w amatorskich, ubogich studiach, nierzadko mieszczących się w przypadkowo adaptowanych pomieszczeniach. P.r. realizował na swój sposób hasło niemieckiego neodadaisty Josepha Beuysa (1921-1985) - "każdy artystą". W jednym z pierwszych punkowych fanzinów Sniffin' Glue (wąchając klej) zamieszczono schematy najprostszych chwytów gitarowych z podpisem: "tu masz jeden akord, tu drugi, a tu jeszcze trzeci. Teraz możesz założyć swoją własną kapelę". Pierwsze koncerty zespołów p.r. odbywały się w atmosferze skandalu. Muzycy lżyli publiczność, która nie pozostawała dłużna. Między sceną a widownią latały puszki po piwie i różne inne przedmioty. Czasem dochodziło do starć z przedstawicielami wrogo do punków nastawionych subkultur (np. teddy boys, skinheadzi), często do akcji wkraczała policja. Ustalił się charakterystyczny model relacji między sceną a widownią, który można nazwać zniesieniem rampy. W takim modelu publiczność i zespół na scenie tworzyli jedną grupę społeczną. Zachowania jednych i drugich dopełniały się wzajemnie. Symulowana zazwyczaj agresja publiczności wobec muzyków i odwrotnie, bądź analogiczna symulacja agresji w tańcu pogo, wyrażała szczerość wzajemnego stosunku, nieobecną w odrzucanej, oficjalnej kulturze. Z czasem p.r. zatracił pierwotną spontaniczność, włączając się w oficjalny rynek muzyczny. Niektórzy muzycy (np. Billy Idol z Generation X) poszli w stronę komercyjnego rock'n'rolla, inni (np. Joe Strummer z the Clash) większą wagę zaczęli przywiązywać do przesłania ideologicznego, angażując się w akcje o charakterze politycznym. Jeszcze inni włączyli do swojej twórczości elementy innych prądów muzycznych (np. - reggae czy nawet jazzu). Próbę utrzymania podstaw pierwotnej stylistyki p.r., choć w ostrzejszej wersji, stanowi do dziś nurt hard core.
          Punk nie od razu występował z wyraźną i spójną ideologią. Młodzi ludzie tworzący subkulturę p., bardziej intuicyjnie niż z rozmysłem, odrzucali zastaną rzeczywistość. Jedyną ideologią mogła być radykalna niezgoda zawarta w hasłach No future (nie ma przyszłości), Anarchy (anarchia), No rules (nie ma reguł) lub w eksponowaniu symboli społecznie nieakceptowanych (np. swastyka). Dopiero po pewnym czasie wyłaniać się zaczął swoisty model ideologii, czy raczej zbiór postaw charakterystycznych dla tego ruchu. Punkt wyjścia stanowiła totalna krytyka otaczającej rzeczywistości. Negacji podlegały tradycyjne wartości społ. (np. rodzina), instytucje polityczne (np. parlament), edukacyjne.
          Natomiast jeśli chodzi o ubiór (mowa raczej o współczesnym). Od dołu Ciężkie buty - Glany zdezelowane, nigdy nie czyszczone zdobyte gdzie po dziadku z kolorowymi sznurówkami, białymi, czarnymi, zielonymi itp. Punkowcy zakładają czasem także wojskowe buty, lub zwykłe trampki, sznurówki charakterystycznie wiązane na okrętkę lub drabinkę. Spodnie praktycznie dowolne sztruksy, dżinsy, bojówki. Kolory spodni praktycznie też dowolne, czerwone, niebieskie, czarne, zielone, moro lub pasiak czy spodnie w kratkę. Ważną rzeczą jest to by spodnie były albo za krótkie, albo żeby miały podwinięte nogawki, tak by glany były odsłonięte. Spodnie bardzo często oszpeca się wybielaczem, są także podarte utrzymane w nieładzie. U góry jaki wyciągnięty sweter koszula, bluza, koszulka z ulubionym zespołem bądź hasłem ideologicznym bluzy miały kaptury w kolorze czerwonym, bądź żółtym na to wszystko stara, wytarta skóra nabijana licznymi ćwiekami, agrafkami, przypinkami i naszywkami z hasłami ideologicznymi. Dodatkowe ozdoby to pas nabijany ćwiekami, pieszczochy na nadgarstkach i obroże na szyi. Twarz zdobiona licznymi kolczykami w uszach, nosie, wargach w języku itp. Fryzura - irokez kolorowy lub rozjaśniany chodź nie tylko, mogą być też zwykłe włosy, może być połowa głowy wygolona. Uzupełnieniem stroju są często elementy wojskowe jak np. plecak kurtka czy bluza. Oczywiście te wszystkie części stroju nie zawsze są widoczne razem, nie wszyscy punkowcy chodzą w ćwiekowanych kurtkach czy w pasiakach, nie każdy musi mieć irokeza czy długie włosy, wybór jest praktycznie dowolny i zależy od danej osoby, bo przecież punk to wolność i swoboda wyboru.
          Następnym elementem, kto wie, czy nie podstawowym była młodość. Ten stary atut wszystkich obrazoburczych ruchów ponownie był prezentowany jako naczelne hasło. "Starzy nie maja nic do powiedzenia! Jeśli jesteś nastolatkiem to masz rację! Wyrzućmy starych z parlamentu - młodzi mają lepsze pomysły!" W zasadzie punkiem mógł być każdy człowiek poniżej dwudziestki, także taki, który na tyle lat wyglądał. Oczywiście jak zawsze na marginesie każdego ruchu młodzieżowego i tu znajdywali miejsce tak zwani "tolerowani starzy", próbujący zrozumieć młodzież rodzice, pedagodzy, czy artyści. I oni zaczęli farbować włosy, spinać celowo podarte ubrania agrafkami. Sami kiedy, w swojej młodości, hołdowali "inności". Solidaryzowali się z młodymi, choć nie próbowali określić jak to "inaczej" ma wyglądać teraz, czym ma się różnić ten bunt od brudnych dżinsów poprzednich buntowników. Dlaczego kolorowość punków jest inna, niż barwność hippisów? Recesja gospodarcza jaka dotknęła w tym czasie Wlk. Brytanię odbijała się na nastrojach całego społeczeństwa. Czy mógł zatem dziwić fakt, że przybierając "barwy wojenne" młodzi ludzie odczuwali jednoczenie dziwną, niejasną potrzebę nicości, masochistyczną żądzę unicestwienia się? Twierdzili, że są wyżsi ponad te wszystkie mechanizmy, którymi rządzi się pogardzany przez nich wiat. Z powodu przystrzyżonych włosów, narkotyków, uprzedzeń rasowych i hitlerowskich insygniów zaliczano ich do prawicy. Zapomniano jednak, że swastyki i rasistowskie ordery noszone były także i przedtem przez inne grupy młodzieżowe. Ani jedna z wypowiedzi przedstawicieli tego ruchu nie wskazywała na to, że wykorzystanie swastyki było związane z przyjęciem faszystowskiej ideologii. Okazało się, że hitlerowskie "ozdoby" które wieszali na łańcuchach u szyi to tylko kolejna manifestacja, mająca raz jeszcze pokazać, że odrzucają wszystkie prawdy, wszystkie kryteria moralne. (np. zobacz zdjęcia Sex Pistols, zamieściłem tam też zdjęcie lidera z koszulką na której jest swastyka) Jak refren wciąż powtarzali: "chcemy zostać obok". To "przywiązanie" do znienawidzonych znaków wojennych było typowe dla ówczesnej młodzieży brytyjskiej. Traktowała je jako "zabawki" z odległej przeszłości, symbolizującej legendy tworzone przez liczne filmy wojenno-przygodowe. Poza swastykami nosili oni i inne emblematy, znaleźć mnożna było na nich wszystko, byle co. Jedni nosili swastyki i ordery, inni portrety z Marksem i Hitlerem, zdarzały się także wizerunki Nitzschego i de Goulle`a.
          Jeśli chodzi o Establishment rockowy to był zaszokowany nie tyle ubóstwem i naiwnocią tej muzyki, co tekstami śpiewanymi, a raczej wykrzykiwanymi przez wokalistów, w których najłagodniejszym zwrotem było "I hate you!" (nienawidzę was). W piosenkach szargano wielowiekowe tradycje, drogie sercu każdego porządnego Anglika. Mała płyta zespołu Sex Pistols "God Save The Queen" wydana w roku, kiedy cała Anglia żyła przygotowaniami do uroczystych obchodów 25-lecia panowania królowej Elżbiety II (6 czerwca 1977), stała się czym w rodzaju kubła zimnej wody wylanej na głowy konserwatywnej większoci społeczeństwa - została uznana nie tylko za parodię hymnu brytyjskiego, ale za policzek wymierzony największej więtoci obywateli Zjednoczonego Królestwa - instytucji monarchy. Reakcja była natychmiastowa: punks zostali pozbawieni możliwości występowania w dużych halach koncertowych, w większości klubów, a przede wszystkim w radiu i telewizji BBC".
          Ataki środków masowego przekazu na grupy punkowe zostały odebrane przez "teddy boys" jako zachęta do zdecydowanych działań. Zaczęły mnożyć się chuligańskie napaści na członków kapel punkowych. Ostrzyżeni, ubrani w przykrótkie spodnie, kolorowe skarpety, skórzane kurtki i buty na słoninie, zwalczali punkowców, określając ich równocześnie sympatycznym epitetem: "zniewieściali pederaści". Organizowali wielkie weekendowe ekspedycje ze wschodnich dzielnic Londynu na terytorium punków. Prasa, która "wojennym" ekspedycjom "teddy boys" nadawała niesamowity rozgłos, całą winę przypisywała jednak bogu ducha winnym punkom.
          Jednak jak się potem okazało, ogromny oddźwięk jaki wśród nastolatków znalazł rock and roll piewany przez ich rówieśników zmusił przemysł fonograficzny do zrewidowania swojej wrogiej polityki. Totalna akcja werbowania nowych zespołów rozpoczęła się na wiosnę 1977r., a więc w okresie największych skandali i kontrowersji. Virgin Records borykała się z niesfornym Johnny Rottenem i Sex Pistols, CBS lansowała pierwszy album Clash, a United Artists obłaskawiała Stranglers wydając ich pierwszy longplay "Stranglers IV / Rattus Norvegicus/". Na brytyjskich listach bestsellerów pojawił się debiutancki krążek amerykańskiej grupy Television "Marques Moon". Na przełomie 1977 / 78 niemal każda wytwórnia płytowa posiadała kontrakty z grupami nowofalowymi - powstały nawet zupełnie nowe firmy specjalizujące się w wyszukiwaniu młodych talentów (Stiff, Radar). Tak jak na początku istniały często dwie wersje jednego utworu - ugrzeczniona (płytowa) i drastyczna (klubowa) ­ pod koniec 1978r. zaczęły zdarzać się sytuacje wprost niewiarygodne: wiele kontraktów nie zostało podpisanych, ponieważ producenci doszli do wniosku, że teksty są nie dość obrazoburcze (np. wytwórnia EMI na tej podstawie odrzuciła grupę XTC). Znalezienie bogatych protektorów spowodowało, że nowi artyści nie musieli już szukać oparcia w swojej społeczności. Tym samym punk: jako ruch młodzieżowy, praktycznie przestał istnieć, tym bardziej, że poza muzyką i modą nie wytworzył żadnych trwałych wartości kulturalnych, takich jak np. literatura Kerouaca, czy poezja Ginsberga, należących do pokolenia beatników sprzed 20 lat. Jeżeli obedrzemy punk rock z całej otoczki skandaliczno - obyczajowej, przesłaniającej przez długi czas prawdziwe oblicze tego ruchu, trzeba stwierdzić, że w kontekcie całej produkcji muzycznej na Wyspach Brytyjskich, był on w gruncie rzeczy zjawiskiem pozytywnym. Nienawić pierwszych punk rockersów skierowana przeciw establishmentowi i śpiewanie tekstów o kolejkach do urzędu zatrudnienia, czy po zasiłek wytworzyły pewną socjologiczną nadbudowę, szczególnie atrakcyjną dla wszelakiego typu postępowców i reformatorów. Duża siła przebicia i aura skandali utorowały drogę wielu autentycznym młodym talentom (niekoniecznie wywodzącym się z punka).
          Trzeba zauważyć, że punk-rock dopuścił również na scenę kobiety, jako instrumentalistki. Dziewczyny z gitarami akustycznymi, czy basowymi - poczynając od Chrissie Hynde, a kończąc na Tinie Weymouth, X-Ray Spex, czy The Slits może nie osiągnęły szczytów powodzenia, ale utorowały drogę dla The Raincoats, Bodysnatchers, Belle Stars, czy Amazulu.