Być Punk`iem

 

Być punkiem to znaczy starać się żyć po swojemu. Do tej subkultury przyległ dosyć stereotypowy obrazek. Znak rozpoznawczy: irokez, brudne ubranie, butelka "jabola" i rękoczyny. Rozpowszechiły go media. Owszem, są wśród punków tacy, którzy bycie punkowcem wyrażają tylko przez swój ubiór, picie czy ćpanie. Problem w tym, że oni nie wiedzą, o co tak naprawdę im chodzi (można ich nazwać pseudo punk'ami). Indywidualną sprawą każdego jest jak wygląda i co robi. Liczy się natomiast to co myśli, nawet jeżeli stara się wyrazić ideologię przez styl ubierania czy fryzurę. Owszem, dobra zabawa i prowokujący wygląd to nieodłączne elementy punkowej postawy, ale to nie jest najważniejsze. Istotniejsze jest posiadanie jakieś idei, którą staramy się realizować. Wiadomo, kto wchodzi w to środowisko powiela stereotypy, ale z czasem albo zaczyna tym żyć i kreuje własne poglądy albo wyłamuje się. Punk działa konstruktywnie. Najważniejsza jest ideologia czyli myśli, idee, wartości. Występują przeciwko wszelkim podziałom, rasizmowi, faszyzmowi, globalizacji, ogólnie polityce, niszczeniu środowiska, destrukcyjnemu wpływowi wojny na życie człowieka, zajmowaniu polskiego rynku przez zagraniczne koncerny, konserwatywnym poglądom.
           Punk tak naprawde głosi idee bliskie wielu ludziom, problem w tym, że oni nie mają odwagi o tym powiedzieć. Punk to wolność słowa, myśli, wyboru. Nigdy nie ingerują w wolność drugiego człowieka. Tej granicy nie przekraczają. Chcąc udowodnić, że naprawdę wierzą w głoszone przez siebie idee, często organizują różnego rodzaju manifestacje.
           Ziny natomiast są sposobem komunikowania się w swoim środowisku. Ukazują się w nich artykuły o ekologii, wymysłach współczesnej cywilizacji, polityce itp. Można w nich znaleźć recenzje, relacje z koncertów, zapowiedzi różnych imprez czy manifestacji. Chociaż często ich wydawcy ograniczają się do powielania zinów na kserokopiarkach, są wśród nich profesjonalne pisma, takie jak "Mać Pariadka", "Zielone Brygady" czy "Tawacin" (pismo przyjaciół ginących Indian).
           Jeśli chodzi o Anarchizm to nie oznacza on braku Instytucji w ogóle, lecz tylko takich, które zmuszają ludzi do podporządkowania się przemocy". Anarchizm to dla wielu sposób na życie. Możliwość nie robienia czegoś na siłę, odrzucanie tego co ogranicza wolność. Przeciwstawiają się wszystkiemu co mogłoby zahamować ich rozwój, wepchnąć w jakieś określone ramy kolejnego schematu. Być anarchistą to znaczy żyć tak jak się chce, nie szkodząc innym. Nie można podporządkowywać się schematom.
           Prawdziwy punk nie stosuje przemocy. Nikt z nas pierwszy nie zaatakuje, ale nie damy też sobie "w kaszę dmuchać".
           Bycie punkiem to przede wszystkim walka o słuszne dla ruchu idee. To także prowokacja. Głośne manifestowanie i głoszenie haseł wbrew ogólnie przyjętym zasadom czy schematyczny ubiór u wielu budzi kontrowersje, drażni społeczeństwo, zmusza do reakcji. Ruch punk to w pewnym sensie ruch rewolucyjny. Zawsze i wszędzie łamiący wszelkie społeczne tendencje.
           Punk to nieustanna walka i uśmiech na twarzy. Czasem z podbitymi oczami, bo głoszenie niechcianych prawd wyzwala najprostsze człowiecze instynkty. To cena prowokacji. Czasem z bronią ręku, bo jak długo można patrzeć na bezkarność nazistów i chamstwo policji. Czasem z pustym żołądkiem, bo nie wszędzie wegetarianin może zjeść coś za czym nie ciągnie się smród rzeźni. Czasem załamując rękę, bo jeśli po 20 latach istnienia punka, ktoś jeszcze uważa, że punkowcy to narkomani albo faszyści to już szkoda słów.